15.01.2007 :: 19:05
Nie traktuj tego pryncypialnie. Potraktuj to raczej jako kurs upadania bez prób podnoszenia się. To trochę jak spadanie z marmurowych schodów.
Gdybym był łamliwy ...
... już dawno moje otwarte złamania zarosłaby pleśn
... którą można by było zlizywać
... rozprzestrzeniać ją do wewnątrz
... tak więc daję wam tę szansę
ja - ktoś gorszy. bo kogoś lepszego nie umieliście ze mnie zrobić.
Gdybym był łamliwy ...
... już dawno moje otwarte złamania zarosłaby pleśn
... którą można by było zlizywać
... rozprzestrzeniać ją do wewnątrz
... tak więc daję wam tę szansę
ja - ktoś gorszy. bo kogoś lepszego nie umieliście ze mnie zrobić.
16.01.2007 :: 12:50
śpię, a we śnie przychodzi prababka erotyka, założycielka rodu perwersyjnych uczuciowych sadystek.
wypieprz mnie z łóżka...
wypieprz mnie z pokoju...
dla zabawy wbijam sobie paznokcie w uda
...po stronie zewnętrznej
...po stronie wewnętrznej
wypieprz mnie z depresji
wypieprz mnie z senności
wypieprz mnie z myśli
wypieprz mnie ostatecznie.
wypieprz mnie z łóżka...
wypieprz mnie z pokoju...
dla zabawy wbijam sobie paznokcie w uda
...po stronie zewnętrznej
...po stronie wewnętrznej
wypieprz mnie z depresji
wypieprz mnie z senności
wypieprz mnie z myśli
wypieprz mnie ostatecznie.
17.01.2007 :: 13:31
gdybyście mogli wypilibyście niezliczoną ilość alkoholu, aż zacząłby z was parować a potem oddalibyście się zbroczonej orgii.
z pożądania rozszarpując się wzajemnie.
z pożądania rozszarpując się wzajemnie.
21.01.2007 :: 02:01
ładne słowo na dziś:
Bezcelowość.
Po co śniadanie. Po co cztery kawy i po co kolejny papieros. I kolejny papieros. Inny papieros. Dobry papieros. Zły papieros.
Najprawdopodoobniej stanę się parodią człowieka, którego ostatnio głośno wyśmiewałem. Wyszarzeję do końca i zamknę się w nieco lepszym świecie swoich niespełnionych marzeń, a życie spokojnie przepłynie mi przed oczami jak kiepski film bez puenty.
Czuję coraz większy wstręt.
Zagrajmy w utratę wszystkiego. Zabawmy się w sięganie dna. Potrenujmy zniesmaczenie. Omdlewanie. Bezdech. Przedawkowanie psychotyny. Chodź kochanie, spleśniej wraz ze mną, ty nauczysz mnie wrzezsczeć a ja pokażę ci podłość człowieka i będziemy doskonale nieszczęśliwi.
Dobra kobieta. Zła kobieta. Kolejna kobieta. Ostatnia kobieta.
Zamrocz mnie kochanie, rozpruj, wyssij do cna. Tak trzeba.
Bezcelowość.
Po co śniadanie. Po co cztery kawy i po co kolejny papieros. I kolejny papieros. Inny papieros. Dobry papieros. Zły papieros.
Najprawdopodoobniej stanę się parodią człowieka, którego ostatnio głośno wyśmiewałem. Wyszarzeję do końca i zamknę się w nieco lepszym świecie swoich niespełnionych marzeń, a życie spokojnie przepłynie mi przed oczami jak kiepski film bez puenty.
Czuję coraz większy wstręt.
Zagrajmy w utratę wszystkiego. Zabawmy się w sięganie dna. Potrenujmy zniesmaczenie. Omdlewanie. Bezdech. Przedawkowanie psychotyny. Chodź kochanie, spleśniej wraz ze mną, ty nauczysz mnie wrzezsczeć a ja pokażę ci podłość człowieka i będziemy doskonale nieszczęśliwi.
Dobra kobieta. Zła kobieta. Kolejna kobieta. Ostatnia kobieta.
Zamrocz mnie kochanie, rozpruj, wyssij do cna. Tak trzeba.
22.01.2007 :: 21:28
wszystko rozłoży się samo.
nic nie rób.
niczego nie dotykaj.
morderco...
nic nie rób.
niczego nie dotykaj.
morderco...
27.01.2007 :: 22:11
niewielka awaria wszystkiego.
wiedz, że mam w głowie usterkę. wiem, że masz w głowie usterkę. wiesz, że mam w głowie usterkę.
i zamiast współgrzania - współprzymarzanie. przymarznij mnie do siebie aż do sparzenia.
niewielka - awaria - wszystkiego.
wiedz, że mam w głowie usterkę. wiem, że masz w głowie usterkę. wiesz, że mam w głowie usterkę.
i zamiast współgrzania - współprzymarzanie. przymarznij mnie do siebie aż do sparzenia.
niewielka - awaria - wszystkiego.
- Kalendarya
- Deviantas et Demonas