22.09.2008 :: 20:37
jestem na okresie próbnym. mieszkam na okresie próbnym, pracuję na okresie próbnym, żyję na okresie próbnym.
ja tylko próbuję
ty tylko próbujesz
on
ona
ono tylko próbuje.
nazwij to delikatnym muśnięciem papryczki chili koniuszkiem języka zanim ( ... jeżeli ) przetniesz ją zębami na pół i kapsaicyna rozpali na dobre twoje zakończenia bólowe, a ja nazwę to tchórzostwem.
nie rozgłaszasz tego publicznie, bo w to nie wierzysz.
nie wierzysz w nic, czego nie rozgłoszono publicznie.
a w przedśnie ćwiczysz raz po raz sceny rozwodowe. Jakby schizma była nieunikniona. Jakbyś oczekiwał od siebie tego że zawsze jesteś przygotowany na najgorsze.
'dlatego masz problemy z zaangażowaniem się uczuciowo' - słyszysz na terapii dwa lata temu i zastanawiasz się czy łydki, uda, biodra pani psycholog potrafią być jeszcze świeże i kuszące. zastanawiasz się która z gwiazdek porno miała taką samą fryzurę i czy zdołałeś zawiesić na niej wzrok wystarczająco długo by rozpoznać ją kiedyś w tłumie przypadkowych dziwek.
nie rozpoznałbyś. i dlatego masz problemy z zaangażowaniem się uczuciowo. a potem rezygnujesz z terapii, bo tam też byłeś tylko na próbę.
w swoim próbnym mieszkaniu wsypujesz do odpływów dwukrotną dozwoloną dawkę silnie żrącego środka, ale i to nie wystarcza. za to zaczynasz się krztusić oparami, twoje oczy zaczynają łzawić, zaczyna ci się kręcić w głowie.
i tak dziesięć razy.
zastanawiasz się jak to by było umrzeć z tak prostej przyczyny jak nieprzepchana rura odpływowa.
godny koniec pięknego spektaklu.
dobrze odegrałeś swoją rolę i nikt nie zorientował się w twoich oszustwach nim kurtyna opadła po ostatnim akcie dramatu.
w swoim próbnym mieszkaniu łamiesz prawo zmywania co drugi dzień, regularnego przepychania rur, odkurzania dywanów, ścierania kurzy, kładzenia się spać i wstawania o wyznaczonych porach, spania w pościeli, jedzenia minimum trzech posiłków dziennie i utrzymywania więzi towarzyskich.
w swoim próbnym życiu łamiesz wielokrotnie i na różne strony prawa równowagi i moralności.
w swojej próbnej pracy sprawdzasz na ile możesz się nadymać nim pękniesz.
i tak w koło, póki sen sam się nie skończy.
ja tylko próbuję
ty tylko próbujesz
on
ona
ono tylko próbuje.
nazwij to delikatnym muśnięciem papryczki chili koniuszkiem języka zanim ( ... jeżeli ) przetniesz ją zębami na pół i kapsaicyna rozpali na dobre twoje zakończenia bólowe, a ja nazwę to tchórzostwem.
nie rozgłaszasz tego publicznie, bo w to nie wierzysz.
nie wierzysz w nic, czego nie rozgłoszono publicznie.
a w przedśnie ćwiczysz raz po raz sceny rozwodowe. Jakby schizma była nieunikniona. Jakbyś oczekiwał od siebie tego że zawsze jesteś przygotowany na najgorsze.
'dlatego masz problemy z zaangażowaniem się uczuciowo' - słyszysz na terapii dwa lata temu i zastanawiasz się czy łydki, uda, biodra pani psycholog potrafią być jeszcze świeże i kuszące. zastanawiasz się która z gwiazdek porno miała taką samą fryzurę i czy zdołałeś zawiesić na niej wzrok wystarczająco długo by rozpoznać ją kiedyś w tłumie przypadkowych dziwek.
nie rozpoznałbyś. i dlatego masz problemy z zaangażowaniem się uczuciowo. a potem rezygnujesz z terapii, bo tam też byłeś tylko na próbę.
w swoim próbnym mieszkaniu wsypujesz do odpływów dwukrotną dozwoloną dawkę silnie żrącego środka, ale i to nie wystarcza. za to zaczynasz się krztusić oparami, twoje oczy zaczynają łzawić, zaczyna ci się kręcić w głowie.
i tak dziesięć razy.
zastanawiasz się jak to by było umrzeć z tak prostej przyczyny jak nieprzepchana rura odpływowa.
godny koniec pięknego spektaklu.
dobrze odegrałeś swoją rolę i nikt nie zorientował się w twoich oszustwach nim kurtyna opadła po ostatnim akcie dramatu.
w swoim próbnym mieszkaniu łamiesz prawo zmywania co drugi dzień, regularnego przepychania rur, odkurzania dywanów, ścierania kurzy, kładzenia się spać i wstawania o wyznaczonych porach, spania w pościeli, jedzenia minimum trzech posiłków dziennie i utrzymywania więzi towarzyskich.
w swoim próbnym życiu łamiesz wielokrotnie i na różne strony prawa równowagi i moralności.
w swojej próbnej pracy sprawdzasz na ile możesz się nadymać nim pękniesz.
i tak w koło, póki sen sam się nie skończy.
- Kalendarya
- Deviantas et Demonas